G5 – już puste !

skoro świt już było słychać „pozagniazdowe” wołanie maluchów o jedzenie 🙂

Rodzice się uwijają, pisklaki drą dzioby, kota sąsiadki nie widać.

A my się zastanawiamy, czy to już koniec, czy jeszcze coś w żywopłocie znajdziemy.

( No bo o tym gnieździe w jaśminie u Lucy na balkonie to wiem 😉  )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Pierwszy odważny

CIMG1134

pierwszy maluszek – to ten na fotografii – wyskoczył z gniazda wczesnym przedpołudniem, a potem, w odstępach mniej więcej godzinnych, następne.

No i zaczęło się szaleństwo rodziców z „ogarnianiem” 5 głodnych dziobów rozproszonych po całej okolicy.

Oczywiście nie obyło się bez przygód – jeden z maluchów zaprosił kota sąsiadki na kolację 😉 , ale tu zgodnie interweniowałyśmy ja i ptasia mama. Pani Kosowa atakowała kota, a ja łapałam pisklaka. Odstawiłam małego do pustego gniazda z poprzedniego lęgu, zdążyłam jeszcze wetknąć robala w rozdziawiony pychol, i … fruuu, skacząc z gałązki na gałązkę, bohater wieczoru gdzieś powędrował.